Wpadka z komputerem cyklu Wyróżniony

16 luty 2017
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
„Wpadka” tak potocznie mówi się na nieplanowaną ciążę. Łatwiej jest ją zaakceptować jeśli jest wynikiem braku uwagi, chwili uniesienia bez zabezpieczenia. A co jeśli zawodzi antykoncepcja?

Zdziwienie.
Kiedy na moim komputerze cyklu Pearly dnia 20.09.2016r. po raz pierwszy wyświetliły się strzałki wskazując wszystkie trzy kolory pomyślałam „no nieeee, zepsuł się”. Naiwnie wierzyłam, że ten stan wynika z wady urządzenia.

Niedowierzenie.
To pierwsze uczucie, które towarzyszyło mi po przeczytaniu zdania w instrukcji obsługi komputerka: „Jeśli zajdziesz w ciążę urządzenie poinformuje Cię o tym w 18 dniu po owulacji" - oczywiście wyświetlając strzałki na wszystkich trzech kolorach. W głowie także zapaliły mi się przysłowiowe lampki! „.. ale jak to 18 dzień cyklu??!!!” cofam się przyciskiem do tego dnia (03.09.2016r.), a tam zielone światełko!!! Zatem zaszłam w ciążę (w którą jeszcze niedowierzałam), w dzień wskazany przez urządzenie jako bezpieczny?!

                                                                  pearlyomputer
W odpowiedzi na moje zapytanie dotyczące tej informacji Dystrybutor odpisał:

„18-ty dzień to jest pierwszy możliwy dzień kiedy komputer może pokazać ciąże, a często komputery pokazują ciąże w dniu 19 czy 20 (opuszczone pomiary czy mocno wahająca się temperatura) i wskaźnika tego nie należy traktować jako wyznacznika kiedy była owulacja.”

Tylko… zastanawia mnie dlaczego o tym nie ma słowa w instrukcji dodanej do urządzenia

Zacznijmy od początku.

Co to jest komputer cyklu?
To urządzenie wskazujące dni płodne i niepłodne. Działa na zasadzie termicznej, czyli na podstawie pomiaru temperatury (w ustach kobiety w przypadku Pearly, nie ma możliwości by odręcznie wprowadzić wartość temperatury, wszystko odbywa się automatycznie) wykonywanych codziennie o danej porze. Komputer analizuje pomiary za pomocą zastosowanego oprogramowania - do bazy danych urządzenia wprowadzono blisko 1 milion cykli, które w połączeniu z naszymi temperaturami podają dni płodne i niepłodne. Już sam ten fakt budzi wątpliwości: co to za grupa kobiet, jakie miały cykle itd.

Jednak zgodnie z informacją od Dystrybutora: „Pearly już od pierwszego pomiaru pokazuje wiarygodny wynik płodności, a po 2-3 cyklach nauki, zielonych wskazań jest coraz więcej:)” (W moim przypadku bynajmniej nie sprawdziło się to twierdzenie).

Mierzenie temperatury

Komputer dopuszcza limit czasu, w którym należy zmierzyć temperaturę. „Jest to łącznie 6 godzin, 3 godziny przed i 3 godziny po czasie dokonania pomiaru temperatury poprzedniego dnia. W czasie trwania limitu na pomiar, na wyświetlaczu urządzeń świeci się symbol termometru. W przypadku nie dokonania pomiaru danego dnia, należy nastawić budzik na następny dzień (przy Pearly).”

Jeśli nie dokonamy pomiaru, to pomimo tego komputer przeanalizuje dane z poprzednich cykli i wskaże nam odpowiedni dzień płodności (zieloną, czerwoną lub pomarańczową lampkę).

Pomiar temperatury następuje poprzez umieszczenie końcówki z sensorem w ustach pod językiem. „Nie ma znaczenia czy będzie to z lewej czy prawej strony języka, jednak zawsze należy robić to w ten sam sposób. W czasie pomiaru należy zamknąć usta i nie ruszać sensorem. W czasie pomiaru temperatury symbol termometru miga, sam pomiar trwa maksymalnie 30-40 sekund, koniec pomiaru jest sygnalizowany dźwiękiem a na wyświetlaczu pokazana jest wartość temperatury i raport płodności w postaci kolorowych lampek. Raport płodności na dany dzień obowiązuje do następnego pomiaru.”

Choroba

Czytamy na stronie Dystrybutora: „W czasie choroby, przeziębienia z podwyższoną temperaturą, przyjmowania leków obniżających gorączkę, czy antybiotyków, należy pominąć pomiary temperatury. Gdy w trakcie pomiarów okaże się, że użytkowniczka ma gorączkę (powyżej 37,80°C) i na wyświetlaczu pojawi się literka "F" zalecane jest przerwanie pomiaru.”

Komputer cyklu w praktyce

Kiedy otrzymałam propozycję współpracy i komputer cyklu Pearly do przetestowania byłam pełna nadziei. Antykoncepcja bez hormonów, bez środków ubocznych, w bezpieczny i naturalny sposób – tego poszukiwałam. Samo urządzenie jest małe i poręczne. Trochę mi w nim przeszkadzał brak podświetlanego monitorka i brak regulacji głośności budzika (początkowo przesypiałam go). 

Przy pomiarach temperatury w ustach sensorem zauważyłam dość znaczne jej wahania, których nie notowałam przy mierzeniu temperatury w pochwie (termometrem Microlife - metodę termiczno-objawową, którą stosowałam przed ostatnią ciążą). Ogromnym mankamentem stosowania Pearly jest brak możliwości zaznaczenia zdarzeń pobocznych mających wpływ na wahania temperatury: wyjazd, późniejsze położenie się spać, lekkie przeziębienie czy odbyty stosunek. Na dodatek model Pearly wymaga odesłania urządzenia do serwisu w celu zgrania danych, aby otrzymać wykres płodności. Nie ma możliwości by mieć do wglądu wykres na co dzień.

Choć "realna długość fazy płodnej (z łączną żywotnością komórki jajowej oraz plemnika), w której może dojść do zapłodnienia to około 6 do 7 dni " (wg informacji na stronie Dystrybutora), to w moim przypadku tylko tyle dni, a nawet i krócej Pearly wskazywał dni bezpłodne i to na dodatek w dniach wypadających na miesiączkę. Poniżej zamieszczam zdjęcia wykresów płodności. Testowanie zaczęłam od dnia 05.05.2016r. (03.04.2016r. to wpisana w komputer data ostatniej miesiączki). Pierwsze zielone oznaczenia wskazują chwilę przez miesiączką (M) i chwile "po". Kolejne zielone kolory to znowu miesiączka (02.06- 05.06). W lipcu robi się "ciekawie" ponieważ zielone kolory czyli bezpieczne dni pojawiają się w trakcie skoku temperatury (26.07 36,41st. i żółty kolor, zaś 27.07 36,62st. i kolor zielony, kolejny dzień 36,63st i znów zielony, max temperaturowe występuje w dniu 31.07  36,68st gdzie również jest kolor zielony! Wtedy nie zaszłam w ciążę i miesiączka pojawiła się zaraz po dniach zielonych nadal zresztą oznajmiając mi bezpłodność kolorem zielonym w dniu 03.08. W ciąże zaszłam w następnym cyklu. Z wykresu wynika, iż owulacja nastąpiła dnia 01.09 (tak też interpretuje wykres Dystrybutor) skok temperatury jest bardzo wyraźny 36,79st. mimo to komputer cyklu wyświetlił mi kolor żółty... zaś kolejnego dnia 02.09 36,45st i kolor zielony! Stąd ciąża - komputer nie zabezpieczył w prawidłowy sposób, tylko zaraz po owulacji dał zielone światło (dni bezpłodne)... Kolejne temperatury utrzymują się na stałym poziomie, wyświetla się kolor zielony, a dnia 20.09 wskaźnik pojawia się na wszystkich 3 kolorach obwieszczając ciążę...
Na tym pomiary zostały zakończone, a Pearly wysłany do Dystrybutora celem wydruku wykresu płodności. Urządzenie już do mnie nie wróciło, pocztą przysłano mi tylko wykresy, a oficjalne stanowisko Dystrybutora jest takie, że wg niego komputer w sposób prawidłowy zabezpieczał przed ciążą...Wykresy wklejam poniżej, każdy może na nie spojrzeć i zinterpretować...
                       IMG 20170217 205905041 IMG 20161006 101422547
                                               

Kiedy na teście ciążowym pokazały się dwie kreski potwierdzające ciążę zaczęłam przeglądać wpisy na forum dotyczącym antykoncepcji i jakimż zdziwieniem było stwierdzenie, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Nieprawidłowości, o których piszą użytkowniczki Pearly to błędne wskazywanie dni bezpłodnych, np. wskazanie bezpłodnego dnia w dzień owulacji! Jak również niewielka ilość dni bezpłodnych wskazywanych przez urządzenie...

                                           owulacja
W moim przypadku urządzenie źle dokonało obliczenia dnia owulacji i nie zabezpieczyło mnie w okresie płodnym. Niestety, jak wcześniej wspomniałam zweryfikować wykres płodności można dopiero przesyłając urządzenie do Dystrybutora, który wykonuje wydruk. My możemy tylko analizować temperatury, które wyświetla komputerek. Z perspektywy czasu wiem, że to bardziej loteria niż prawdziwa analiza naszego cyklu – kiedy sama stosowałam metodę termiczno-objawową, bez posługiwania się Pearly nie miałam żadnych wątpliwości co do dni płodnych/bezpłodnych. W przypadku stosowania komputerka cyklu wypadałoby być czujnym na każdym kroku, co w zestawieniu z ceną za urządzenie wydaje się kompletnie absurdalne, ponieważ nie po to się inwestuje w urządzenie, które ma służyć jedynie za zwykły termometr…

Co na to Dystrybutor?

Sam fakt zajścia w ciążę był dla mnie sporym szokiem, oczywiście po potwierdzeniu jej przez test ciążowy skontaktowałam się z Dystrybutorem. Nie ukrywam, że kontaktując się z przedstawicielem na Polskę komputerów cyklu Lady Comp, Pearly liczyłam na profesjonalizm osób tam pracujących. Jakże się zawiodłam, kiedy po przesłaniu Pearly oddzwoniła do mnie Pani, która wpierw pozwoliła sobie na prywatną uwagę, że „zdziwiona jest, że przy tak długich cyklach Pearly dał sobie radę”, (moje wyniosły 60-62 dni taki urok mojego organizmu, mimo tego faktu na wykresie owulacji widoczne są wszystkie fazy cyklu) natomiast na moje pytanie czy może mi powiedzieć (mając przed sobą wykres cyklu), kiedy nastąpiła owulacja skomentowała zdaniem „ślepy by zauważył, że 01.09”…. zatkało mnie. Takiego komentarza się nie spodziewałam... Gdzie tu empatia? Nie mówiąc o profesjonalizmie.

Później okazało się, że mój wykres został wysłany jeszcze do Producenta (Niemcy), a stamtąd przyszła odpowiedź, że jednak owulacja nie nastąpiła 01.09, a 29-30/08…Choć wykres płodności wskazuje skok temperatury bardzo wyraźne jednak tego 1 września... Dla mnie sam fakt rozbieżności w interpretacji wykresu płodności jest dla mnie czymś niepojętym, szczególnie, że promuje się urządzenie, które gwarantuje ponoć 99,36% skuteczności... Co do ilości dni płodnych różnie podaje literatura i wbrew twierdzeniu Dystrybutora nie jest ona niemal taka sama u wszystkich kobiet...

                                                   pearlyplodnosc

Jeszcze dygresja na koniec. Po ostatnim porodzie trafiłam do ginekologa i ten zapytał czy przepisujemy pigułki, powiedziałam, że stosuję komputer cyklu to mnie wyśmiał, że przy tym urządzeniu to on już niejedną ciążę widział, a mi nie chciało się wierzyć, aż do teraz…
W maju powiększy się zatem drużyna ekotropiciela o kolejnego obywatela czy jak to prognozy wskazują - obywatelkę. Trzymajcie kciuki!
Jeśli macie doświadczenie w stosowaniu komputerów cyklu podzielcie się swoją opinią w komentarzach.
Powiem szczerze, że straciłam zaufanie do komputerów cyklu i nie zamierzam nigdy więcej im ufać. 

Cena: 1299 zł
Pearly to miniaturowa wersja znanych Lady Comp.
Skuteczność antykoncepcyjna wg producenta 99,36%.

Iwona Sławek

Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, mgr kształtowania środowiska przyrodniczego, a także technik architekt. Ekolog z zawodu i pasji. Na co dzień realizuje się prowadząc własną firmę ECOekspertyzy (ecoekspertyzy.pl). Redaktorka naczelna portalu ekotropiciel.pl. Prywatnie mama trójki chłopców i córeczki Maliny. Ostatnią dwójkę dzieci urodziła w zaciszu domowym przy blasku wykonanych własnoręcznie świec candlesMAMI.

Więcej w tej kategorii: « Dieta przyszłej mamy

Komentarze  

 
+1 # kasia 2017-02-18 09:15
Ciekawe jak obliczyli te 99,36% i czy to stała wartość, czy może zmienia wraz ze zgloszonymi przypadkami takimi jak Twój? Może udałoby się uzyskać takie informacje od producenta(?)
Trzymam kciuki!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Honorata 2017-04-01 00:09
Jestem zaskoczona "skutecznościa" urządzenia, pewnie nie bardziej niż Ty 8) Sama rozważalam zakup, na szczęście odstraszyla mnie wysoka cena.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Ewa 2017-04-28 12:27
Dzieki za info, ale ja osobiście jestem bardzo zadowolona z Lady-Compa i moje kolezanki też. W najnowszym Lady-Compie moża też wprowadzać notatki. Z tego co mi wiadomo, Lady-Comp jest sprzedawany na całym świecie już od 20-tu lat, więc, gdyby nie działał, to na pewno już by nie istniał, przy takiej ilości użytkowniczek i tak długim czasie. Moim zdaniem, jest też bardzo konserwatywny w interpretacji i statystykach, co potwierdzają obiektywne badania kliniczne. Jeśli ktoś się ciągle obawia, wydaje mi się, że uzupełnienie Lady-Compa o metodę Creightona lub Billingsa, da 100% efekt. Ja nie uzywam tablatek i spiralek nie ze względu na zdrowie, ale powody moralne, bowiem każda tabletka i spiralka ma w sobie działanie anty-implemetna cyjne dla embrionu,, nie pozwalające się rowijać się nowemu ycu już po poczęciu (tzw trzeci mechanizm - antynidacyjny dla embrionu) - spytajcjie sie swojego lekarza...o tym nie chcą już tak mówić...Pozdraw iam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Iwona 2017-05-09 20:59
Pamiętaj, że napisałam o Pearly, a nie Lady Comp. Co do sprzedaży ileś tam lat, to nie jest argument - pigułki antykoncepcyjne czy spirale też są sprzedawane X lat, skuteczność mają jaką mają, a i tak znajdują swoich zwolenników. I też posiadają badania i statystyki... i ciąże się trafiają. A tu jest promowany komputer cyklu, oparty nie na działaniu chemicznym, tylko na statystykach cykli innych kobiet + cyklu kobiety, która używa urządzenie. W Pearly na samej temperaturze! Mój przypadek wskazuj, że to kompletna pomyłka producent i dystrybutor zupełnie inne daty mojej owulacji określili - zatem jeśli oni nie są zgodni (pewni) to jak ma prawidłowo działać to urządzenie? Dla mnie to oszustwo. A że spirala działa "wczesnoporonni e" i o tym się mówi głośno - nie jest to już żadna nowość.

Cytuję Ewa:
Dzieki za info, ale ja osobiście jestem bardzo zadowolona z Lady-Compa i moje kolezanki też. (...)...Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Laura 2017-07-06 22:26
Moja wpadka z pearly spi wlssnie obok mnie. Tak jak ty miewalam bardzo długie cykle, blisko 60- dniowe. właśnie przy takim cyklu urządzenie zawiodło. Wcześniej przez dwa lata korzystania było wszystko ok. Też napisałam do nich maila, też dostałam wykresy...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Monika 2018-01-05 07:47
mam Pearly już od 2007 roku, używany z przerwą na 3 ciąże, ale tak właściwie to bardziej jako kalendarzyk małżeński... mam regularne cykle 25-26 dniowe, miesiączka trwa 6-7 dni. owulacja w 10-11 dniu, a zielone światełko pokazuje mi się w 18-20 dniu albo i później.... czyli bezpiecznych dni mamy np 5 pffff.... owulację pokazuje poprzez migające światełko, tylko gdy po skończonym cyklu przeglądam poprzedni. i i tak pokazuje ją nie wtedy, kiedy była w rzeczywistości (wg obserwacji). a teraz po przerwie spowodowanej ciążą muszę go wysłać do serwisu bo odmawia współpracy;/
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-1 # Dominika 2018-05-20 20:49
Mi Pearly ani razu nie wskazał owulacji! Miałam dość nieregularne cykle (31-39 dni), ale owulacje były (czułam ból jajnika, poza tym monitorowałam kilka cykli u gina, no i zaszłam w ciążę kiedy chciałam). Tymczasem Pearly nie wskazywał skoku temp., tak jakby cykle były bezowulacyjne. Jeżeli ja sama wyczuwałam owulację i widziałam minimalne skoki temperatur, dla Pearly i tak były one za małe, żeby to zauważył. Ale tak samo miałam, kiedy próbowałam NPRu mierząc temperaturę pod pachą lub w ustach tradycyjnym termometrem. Jedynie pomiar w pochwie się sprawdzał. Czyli u osób u których skok temperatury przy owulacji nie jest duży, pomiar w ustach się nie sprawdzi, a Pearly nie daje możliwości innego pomiaru ani ręcznego wprowadzania temperatur. Ale dni płodne i niepłodne wskazywał (pytanie czy dobrze...). Przy Pearly zabezpieczałam się dodatkowo, bo nie wskazywał owulacji więc mu nie ufałam, poza tym przez większość dni pokazywał żółtą lampkę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Katarzyna 2018-07-16 14:03
Hej. Ja mialam od lat personę, potem Lady Comp i wróciłam do Persony i jak na razie to mój najfajniejszy wspomagacz npr. Pearly, LC itp.to rzeczywiście takie maga rozbudowane termometry a Persona ma paseczki na które trzeba zwyczajnie nasiusiać i w ten sposób urządzenie mierzy stężenie hormon (coś na zasadzie testów owulacyjnych) plus też zapamiętuje cykle itp. Także ja polecam :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Weronika 2018-09-19 16:40
Ja mam Personę pod amerykańską nazwą, Clear Blue. Przez 3 cykle ani razu nie pokazał mi High Peak mimo, że zwykłe paski testowe bez problemu wyłapywały owulację, tak samo aplikacja gdzie wpisuję temperaturę. LH powinno się badać po południu a nie z pierwszego moczu i w tym jest mój problem. Zwykle hormon skacze mi ok. 18-20, chociaż tanie paseczki pokazały także drugi dzień skoku wcześnie rano gdy CBFM nie pokazał nic oprócz High fertility. Dodatkowo CBFM testy są bardzo drogie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Kinga 2018-10-31 09:57
Ja od wielu miesięcy stosuje komputer cyklu MyWay. Jestem z niego zadowolona i jak dotąd spełnia moje oczekiwania w 100%. Jest bardzo łatwy w użyciu i nie absorbuje mnie swoją "obecnością". Widziałam, że można go kupić już w wielu miejscach, ale ja kupiłam przez stronę naturalnaplodno sc.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Magda 2018-11-05 13:26
Przestraszyłam się jak zobaczyłam twój wpis, bo sama mam lady compa od ponad 3 lat a przecież wszystkie te urządzenia działają na tej samej zasadzie, ale po głębszej analizie doszłam do jednego wniosku, nie ma na 100% pewnej antykoncepcji, jednak jak mam wybierać wolę taką która nie ingeruje w mój organizm i z którą w razie "wpadki" będę mogła spać spokojna o zdrowie mojego potomstwa. Oczywiście tobie współczuję samego stresu w związku z ciążą której nie planowałaś. Ja jednak daje mojemu komputerkowi 10/10 u mnie się sprawdza.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Nutka 2019-11-16 14:45
Właśnie przymierzam się do kupienia komputera cyklu i trochę się przeraziłam czytając tą historię. Jednak teraz czytając na stronie producentow, zwykle napisane jest, że skuteczne są tylko przy cyklach 19-40 dniowych a tutaj sytuacja była przy cyklu 60 rniowym.. ciekawe czy dopiero teraz dodali taką informację (już trochę czasu jednak minęło ;) )
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Iwona Sławek 2020-03-19 10:23
Dodali, pewnie po konsultacji z prawnikami, bo w międzyczasie wiele kobiet zgłosiło sie do mnie, również z ciążą niespodzianką jako efekt uboczny stosowania komputera cyklu....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować